Dlaczego sposób wypuszczenia szczupaka ma znaczenie?
Przeżywalność złowionych i wypuszczonych szczupaków
Samo wypuszczenie szczupaka do wody nie oznacza jeszcze, że ryba przeżyje. Kluczowe jest jak zostanie podebrana, odczepiona i wypuszczona. Błędy popełnione w tych kilku minutach potrafią zabić nawet pięknego, pozornie „mocnego” szczupaka, który z pluskiem odpływa z rąk wędkarza.
Badania z różnych krajów pokazują, że przy prawidłowym traktowaniu śmiertelność szczupaka po wypuszczeniu może być jednocyfrowa. Natomiast przy złej obsłudze – zbyt długim holu, trzymaniu na suchym piasku, wyrywaniu przynęty z pyska – śmiertelność rośnie drastycznie. Często ryba zdycha po kilkunastu–kilkudziesięciu minutach poza zasięgiem wzroku wędkarza, który jest przekonany, że „wszystko było OK”.
Dlatego technika wypuszczania szczupaka to nie „fanaberia C&R”, tylko praktyka, która realnie wpływa na ilość ryb w wodzie. Każdy łowiony i wypuszczony szczupak może jeszcze kilka razy dać emocje innym wędkarzom, przemieszczając się po łowisku i polując na białoryb.
Organizm szczupaka – dlaczego jest wrażliwy na błędy?
Szczupak wygląda groźnie, ma twardy pysk i ostre zęby, ale jego organizm jest dość delikatny. Najbardziej newralgiczne elementy przy wypuszczaniu to:
- skrzele – ultra wrażliwe na ucisk, dotyk suchymi rękami, uszkodzenia mechaniczne,
- śluz – naturalna ochrona przed bakteriami i pasożytami, łatwo zdzierana na suchym podłożu,
- kręgosłup i narządy wewnętrzne – podatne na przeciążenia przy złym chwycie i wyrywaniu ryby w pion,
- układ krążenia i oddechowy – po intensywnym holu szczupak bywa „zakwaszony” i potrzebuje spokojnej regeneracji w wodzie.
Dodatkowo szczupak często łapie przynętę głęboko, co zwiększa ryzyko okaleczeń przy nieumiejętnym odhaczaniu. Źle użyte szczypce, brutalne wyciąganie kotwicy z przełyku czy „skrót” przez skrzela mogą przesądzić o jego życiu.
Rozbijanie mitów wokół wypuszczania szczupaka
Wokół tematu catch&release narosło sporo mitów, które bardziej szkodzą, niż pomagają. Przykłady:
- „Jak ryba odpłynęła, to na pewno przeżyje” – niestety nie, część ryb zdycha później, często po kilkudziesięciu minutach.
- „Duże szczupaki są twarde, nic im nie będzie” – im większa ryba, tym bardziej wrażliwa na błędy przy trzymaniu i długim przetrzymywaniu poza wodą.
- „Szybkie zdjęcie nic jej nie zrobi” – kilka sekund na słońcu i suchym, gorącym podłożu to już stres i uszkodzenia śluzu.
- „Wypuszczony szczupak i tak zdechnie, więc nie ma sensu go oszczędzać” – przy dobrych praktykach przeżywalność jest wysoka, co potwierdzają obserwacje i badania.
W praktyce oznacza to jedno: jeśli już decydujesz się wypuścić szczupaka, zrób to tak dobrze, jak potrafisz. Każda poprawa techniki ma znaczenie.
Przygotowanie przed braniem – sprzęt i nastawienie
Dobór sprzętu pod kątem szybkiego i bezpiecznego holu
Odpowiednie wypuszczenie szczupaka zaczyna się jeszcze przed pierwszym rzutem. Sprzęt ma ogromny wpływ na czas holu i poziom zmęczenia ryby. Zbyt delikatny kij i cienki przypon tylko po to, żeby „była większa frajda”, skutkują długim, wyczerpującym holem, który zmniejsza szansę przeżycia szczupaka.
Dla szczupaka dobrym kompromisem jest:
- wędzisko o odpowiednim ciężarze wyrzutowym (np. 10–30 g, 15–40 g w zależności od przynęt),
- mocny kołowrotek z płynnym hamulcem – bez szarpania,
- plecionka lub mocna żyłka – tak, by można było szybko, ale z wyczuciem „podyktować warunki” holu,
- solidny przypon szczupakowy – stalowy, tytanowy lub gruba fluorocarbonowa końcówka.
Chodzi o to, żeby rybę ściągnąć możliwie sprawnie, ale bez „wyrywania” jej z wody. Im krótszy, kontrolowany hol, tym mniejsze zakwaszenie mięśni, a więc szybszy powrót do normalnego funkcjonowania po wypuszczeniu.
Obowiązkowy zestaw do bezpiecznego odhaczania szczupaka
Przy łowieniu szczupaka planowanego do wypuszczenia zawsze powinny być pod ręką trzy rzeczy:
- odpowiednio duży podbierak – z głęboką, miękką siatką (najlepiej gumowaną),
- długie szczypce / pean / wyczepiacz – minimum 20–25 cm długości do sięgania w głąb pyska,
- obcinacz do kotwic / szczypce boczne – do szybkiego przecięcia drutu, jeśli kotwica weszła w niebezpieczne miejsce.
Do tego przydaje się:
- nieduża mata wędkarska lub choćby mokry ręcznik,
- rękawiczka do trzymania szczupaka (zwykła lub specjalna spinningowa),
- krótka metrówka – aby nie szukać miary i nie kręcić rybą po brzegu.
Brak tych akcesoriów zwykle kończy się szarpaniną, depnięciem ryby na trawie, ciągnięciem jej po piasku, a w konsekwencji – większymi obrażeniami niż samo branie i hol.
Nastawienie C&R: decyzja zanim ryba weźmie
Kluczowa jest też decyzja, podjęta zanim nastąpi branie: czy tego szczupaka chcesz zjeść, czy wypuścić. Jeśli z góry zakładasz, że większość ryb wraca do wody, wszystko robisz inaczej: szybciej, spokojniej, bez kombinowania.
Warto mieć własne, przemyślane zasady, np.:
- „małe i największe wypuszczam, biorę tylko średniaka na obiad”,
- „z łowisk presyjnych wypuszczam wszystko”,
- „w czasie upałów łowię z nastawieniem na wypuszczenie 100% ryb albo nie zabieram ich wcale”.
Taka mentalna „ramka” ułatwia później podejmowanie decyzji na brzegu, gdy adrenalina po braniu jest jeszcze wysoka. Łatwiej wtedy odstawić potrzebę zdjęcia, filmu czy chwalenia się, a skupić na tym, żeby szczupak miał jak największą szansę przeżyć wypuszczanie.
Hol szczupaka – jak skrócić cierpienie i zmęczenie ryby
Kontrolowany hol zamiast siłowego wyrywania
Hol szczupaka to nie przeciąganie liny. Zbyt brutalne ciągnięcie może doprowadzić do rozerwania tkanek w pysku lub, w skrajnym przypadku, do uszkodzeń wewnętrznych przy większych rybach. Z drugiej strony przeciągający się na kilka–kilkanaście minut „spacer” z rybą jest zwyczajnie zabójczy – powstaje silne zakwaszenie mięśni, ryba się dusi, a po wypuszczeniu dłużej dochodzi do siebie.
Optymalny hol to:
- stałe, równomierne utrzymanie napiętej linki,
- umiejętne korzystanie z hamulca – ryba może „pociągnąć”, ale nie może bezkarnie brać metrów linki,
- bez zbędnego „pompowania” wędziskiem w pion – lepszy jest spokojny, płynny hol,
- w miarę szybkie doprowadzenie ryby do podbieraka lub brzegu.
Celem jest „zmęczyć” szczupaka tyle, by go bezpiecznie podebrać, ale nie tak, aby na końcu był kompletnie wyczerpany i bez reakcji.
Unikanie nadmiernego przeciągania ryby
Gdy po kilku odjazdach czujesz, że szczupak zaczyna słabnąć, nie ma sensu przedłużać zabawy. Im dłużej ciągniesz, tym większe ryzyko:
- głębszego połknięcia przynęty przy ponownych atakach,
- rozerwania tkanki w pysku przy kolejnym szarpnięciu,
- kompletnego wycieńczenia ryby, której potem nie da się skutecznie zreanimować.
Dobrym nawykiem jest zaciśnięcie hamulca o pół obrotu, gdy czujesz, że szczupak już nie walczy tak jak na początku. Pozwala to sprawnie skierować go w Twoją stronę i skrócić ostatnią fazę holu. Zamiast kolejnych „okrążeń” przy łodzi, doprowadzasz rybę możliwie prosto do podbieraka.
Hol w ciepłej wodzie i w zimnej – co się zmienia?
Temperatura wody ma ogromne znaczenie dla kondycji szczupaka. W ciepłej wodzie (lato, wczesna jesień) ryba szybciej się męczy, silniej „oddycha” skrzelami, a poziom stresu jest wyższy. W takiej sytuacji:
- jeszcze bardziej skracaj hol,
- ogranicz długie „filmowe” walki pod samą łodzią,
- jemniej obchodź się z rybą przy brzegu, nie kładź jej na rozgrzanym piasku lub deskach.
W zimnej wodzie (jesień, zima) szczupak bywa silny, ale mniej „zakwasza” mięśnie. Mimo to zasada jest ta sama – kontrolowany, możliwie krótki hol. Jedyna różnica dotyczy często czasu reanimacji – w zimnej wodzie bywa, że szczupak odzyskuje siły szybciej niż latem, ale nie zwalnia to z obowiązku delikatnego obchodzenia się z rybą.
Podebranie szczupaka – bezpieczne metody dla ryby i wędkarza
Podbierak – najlepszy przyjaciel wypuszczanego szczupaka
Dobry podbierak znacząco podnosi szanse szczupaka na przeżycie. Umożliwia:
- szybkie i pewne przejęcie ryby przy brzegu lub łodzi,
- pozostawienie jej w wodzie w czasie przygotowywania sprzętu do odhaczania,
- zminimalizowanie kontaktu ryby z twardym, suchym podłożem.
Najlepiej sprawdzają się podbieraki z gumowaną lub miękką, gęstą siatką. Zwykła, „sznurkowa” siatka potrafi wcinać się w płetwy, skrzela, zdzierać łuski i śluz. Podbierak powinien być wystarczająco duży – lepiej mieć za duży niż męczyć się z upychaniem metrowego szczupaka do „okoniowego koszyczka”.
Chwyt pod pokrywę skrzelową – jak zrobić to dobrze
Jeśli nie używasz podbieraka lub sytuacja tego wymaga, szczupaka można podebrać chwytem za pokrywę skrzelową. To metoda wymagająca wprawy, ale bardzo skuteczna i bezpieczna dla ryby, pod warunkiem poprawnego wykonania.
Instrukcja krok po kroku (dla praworęcznego wędkarza):
- Ustaw rybę bokiem do siebie, głową w Twoją stronę.
- Lewą ręką (silniejszą, jeśli jesteś leworęczny – odwrotnie) delikatnie wsuwasz palce pod pokrywę skrzelową, OD STRONY BRZUCHA.
- Palce prowadzisz wzdłuż kostnego łuku pokrywy skrzelowej – nie dotykasz bezpośrednio delikatnych blaszek skrzelowych.
- Kciuk dociska zewnętrzną stronę pokrywy, tworząc „zacisk”.
- Gdy chwyt jest pewny, unosisz rybę lekko, a drugą ręką podpierasz ją od dołu – za ogon lub pod brzuchem.
Błędy, które zabijają szczupaki przy tym chwycie:
- wkładanie palców zbyt głęboko i w miękkie części skrzeli,
- unoszenie dużej ryby tylko na tym jednym chwycie, bez podparcia drugą ręką,
- szarpanie się z rybą w powietrzu, gdy jeszcze mocno walczy.
Przy dużych szczupakach (80+ cm) chwyt za skrzela powinien być zawsze połączony z podparciem ryby drugą ręką – inaczej łatwo o uszkodzenie kręgosłupa lub mięśni przy kręgosłupie.
Dlaczego „lip grip” i chwyt za oczy to zły pomysł
„Lip grip”, chwyt za oczy, za skrzela od góry – jak NIE łapać szczupaka
Różne wynalazki i „patenty z YouTube’a” wyglądają efektownie, ale mocno obniżają szansę ryby na przeżycie. Dotyczy to szczególnie metod, które koncentrują cały ciężar ciała szczupaka na bardzo małym fragmencie pyska lub głowy.
„Lip grip” (chwytak za pysk) kusi wygodą, ale w praktyce:
- ściąga cały ciężar ryby na wąski punkt zaczepu – powoduje mikrourazy, a przy większych sztukach także uszkodzenia stawów w części żuchwy,
- zachęca do unoszenia i „prezentowania” szczupaka w pionie – wtedy kręgosłup pracuje nienaturalnie, może dojść do jego nadwyrężenia,
- przy szarpaniu ryby w powietrzu łatwo o rozerwanie tkanek w pysku.
Jeżeli już chwytak musi się pojawić (np. przy bardzo ostrych kotwicach i kompletnym braku wprawy), używaj go wyłącznie jako pomocniczego zabezpieczenia, a nie jako jedynego punktu trzymania ryby. Szczupak powinien być dodatkowo podparty drugą ręką, najlepiej z brzucha lub za nasadę ogona.
Chwyt za oczy to inna „szkoła”, którą czasem widać na starszych zdjęciach. Powoduje:
- bezpośredni nacisk na gałki oczne i nerwy wzrokowe,
- uszkodzenia mechaniczne siatkówki i rogówki,
- bardzo wysoki stres – ryba często po prostu ślepnie.
Takie złapanie szczupaka praktycznie przekreśla jego szansę na długie życie po wypuszczeniu. Drapieżnik z uszkodzonym wzrokiem ma minimalne możliwości skutecznego polowania.
Problemem jest też chwyt za pokrywę skrzelową od góry, z kierunku grzbietu. Palce wtedy zjeżdżają w miękkie części skrzeli, a przy szarpnięciu ryby przecinają delikatne struktury jak żyletki. Z zewnątrz często nie widać dramatu, ale ryba traci część powierzchni oddechowej.
Bezpieczne położenie ryby na brzegu lub w łodzi
Nawet przy najlepszej technice holu trzeba czasem położyć szczupaka na ziemi lub w łodzi – do odhaczania, szybkiej fotki czy zmierzenia. Da się to zrobić tak, żeby szkody były minimalne.
Prosty schemat:
- Przygotuj miejsce zanim położysz rybę: rozłóż matę, mokry ręcznik lub przynajmniej zmocz trawę czy deskę.
- Po wyjęciu szczupaka z wody od razu ułóż go na przygotowanym, mokrym podłożu – nigdy na suchym piasku, betonie, rozgrzanych deskach.
- Ułóż rybę bokiem, pysk skierowany lekko w dół – mniejsze ryzyko, że będzie się gwałtownie „wiercić” na boki.
- Jeśli masz metrówkę na macie, zmierz od razu, bez przekładania i obracania ryby.
Suchy piasek, trawa czy dywan w łodzi działają jak papier ścierny. Zdzierają śluz, a także mechanicznie uszkadzają łuski i skórę. Szczupak po takim „tarciu” jest bardziej podatny na infekcje grzybicze i bakteryjne, które często kończą się jego śmiercią kilka dni po wypuszczeniu.
Odhaczanie szczupaka – krok po kroku w praktyce
Najwięcej szkód powstaje właśnie przy odhaczaniu. Nerwowe szarpanie się nad pyskiem pełnym kotwic to prosta droga do rozdarcia jamek, języka, a czasem skrzeli. Dużo bezpieczniej jest działać metodycznie.
Przykładowa, sprawdzona sekwencja:
- Uspokój sytuację. Ryba w podbieraku lub na mokrej macie, linka luźna, kij odłożony. Ty na klęczkach lub stabilnie pochylony, nie „nad” szczupakiem.
- Kontrola pyska. Jedną ręką chwytasz szczupaka za pokrywę skrzelową (prawidłowo, po kostnym łuku), drugą stabilizujesz ogon lub tułów.
- Ustawienie przynęty. Delikatnie obracasz wobler / gumę tak, by mieć możliwie dobry dostęp do kotwic. Nie ciągniesz przy tym za linkę – przynęta ma być pewnie trzymana w dłoni lub spoczywać w pysku.
- Szczypce w akcji. Zawsze zaczynasz od tej kotwicy, która siedzi najsłabiej. Odginasz grot ruchem przeciwnym do kierunku wbicia, starając się nie wyrywać mięsa, tylko „cofnąć” haczyk tą samą drogą.
- Głęboko połknięte haki. Jeśli kotwica jest wbita głęboko lub w pobliżu skrzeli/oczu, nie walczysz na siłę. Używasz obcinacza bocznego, przecinasz ramiona kotwicy, a resztę zostawiasz w pysku – ryba zwykle sobie z tym poradzi znacznie lepiej niż z rozerwanym wnętrzem.
- Kontrola końcowa. Sprawdzasz, czy w pysku nie zostało nic wiszącego luzem (połamane druty, zawieszki). Jeśli wszystko wygląda czysto, zamykasz delikatnie pysk i przygotowujesz się do wypuszczenia.
Typowy błąd to ciągnięcie za przynętę „do góry”, gdy ryba leży na boku. Prowadzi to do rozdarć na styku pyska i pokryw skrzelowych. Lepiej odwrócić szczupaka lekko na brzuch i odhaczać z pozycji, w której haczyki „wychodzą” zgodnie z kierunkiem wbicia.
Jedna kotwica mniej – mała zmiana, duży efekt
Przy przynętach szczupakowych da się ograniczyć szkody już na etapie przygotowania zestawu. Szczególnie skuteczne jest:
- usuwanie jednej z kotwic z woblerów (np. zostawianie tylko tej środkowej lub tylnej),
- spłaszczanie zadziorów lub używanie kotwic bezzadziorowych,
- przebudowa przynęt tak, by cały pysk nie był „uzbrojony” w ostre druty (np. mniejsze, ale lepsze jakościowo kotwice).
Przy dobrze napiętej lince i odpowiednim holu bezzadziorowe kotwice nie powodują takiej ilości spinek, jak straszą niektórzy. Za to odhaczanie skraca się dramatycznie. To szczególnie ważne w ciepłej wodzie, gdy każda dodatkowa sekunda poza wodą robi różnicę.
Jeśli łowisz w miejscach z dużą ilością szczupaków „niewymiarowych”, takie „odchudzenie” przynęt często ratuje kilkanaście ryb podczas jednego dnia.
Minimalizacja stresu po złowieniu – czas poza wodą pod kontrolą
Ile czasu szczupak może być poza wodą?
Nie ma jednej magicznej liczby sekund, ale zasada jest prosta: im krócej, tym lepiej. Przyjmuje się orientacyjnie, że:
- do 20–30 sekund poza wodą, przy dobrym natlenieniu organizmu i braku urazów, większość szczupaków znosi bez większych problemów,
- powyżej minuty ryzyko problemów oddechowych i uszkodzeń skrzeli (przesychanie) rośnie bardzo szybko.
Dlatego wszystkie czynności – odhaczanie, pomiar, zdjęcie – dobrze jest zaplanować tak, by łącznie mieściły się w kilkudziesięciu sekundach. Jeśli coś się komplikuje (plątanie kotwic, problem z narzędziem), lepiej na chwilę włożyć szczupaka z powrotem do wody w podbieraku i pozwolić mu „złapać oddech”.
Sesja zdjęciowa bez zabijania ryby
Zdjęcie z pięknym szczupakiem to normalna potrzeba. Da się je zrobić tak, by nie kosztowało ryby zdrowia.
Praktyczny schemat:
- Najpierw odhacz. Ryba wciąż w wodzie (w podbieraku) lub na mokrej macie, hak wyjęty, przynęta odłożona.
- Ustaw aparat/telefon. Sprawdzasz kadr, ekspozycję, prosisz towarzysza o gotowość. Nie robisz tego z rybą w ręku.
- Krótka prezentacja. Podnosisz szczupaka chwytem za skrzela + podparcie brzucha/ogona, 2–3 szybkie zdjęcia, bez „pozowania” przez minutę.
- Od razu do wody. Bez odkładania na ziemię do kolejnej fotki. Odprowadzasz rybę do wody i przechodzisz do reanimacji, jeśli jej wymaga.
Przy większych szczupakach lepiej pozować na klęczkach nad wodą niż stać z rybą wysoko. Mniejsze ryzyko upuszczenia ich na twarde podłoże, mniejsza presja na kręgosłup i pysk.
Po czym poznać, że szczupak jest w kiepskiej kondycji?
Nie każdy hol i nie każde odhaczanie kończy się podobnie. Czasem ryba po wypuszczeniu od razu odjeżdża, czasem potrzebuje pomocy. Kilka sygnałów ostrzegawczych:
- ryba leży na boku i nie próbuje się ustawić pionowo,
- bardzo płytne lub nierówne ruchy pokryw skrzelowych, często z przerwami,
- brak reakcji na delikatne dotknięcia ogona lub pyska,
- „sztywne” ciało – jakby bez elastyczności, mimo że ryba żyje.
W takich przypadkach wypuszczenie „z ręki” i pozwolenie, by szczupak sam odpłynął, często kończy się jego przewróceniem na bok i dryfowaniem przy powierzchni. Taka ryba jest łatwym łupem dla ptaków i innych drapieżników, a bardzo często po prostu tonie po krótkim czasie.

Reanimacja szczupaka – jak pomóc mu dojść do siebie
Prawidłowe trzymanie ryby w wodzie
Reanimacja ma sens tylko wtedy, gdy jest robiona poprawnie. Machanie rybą „w przód i w tył” przy brzegu bardziej szkodzi niż pomaga.
Bezpieczna technika wygląda tak:
- Ustaw się w wodzie na takiej głębokości, by szczupak był cały zanurzony, z głową skierowaną pod prąd (jeśli jest nurt) lub w stronę otwartej wody (na jeziorze).
- Chwyć rybę jedną ręką za ogon (tuż przed płetwą ogonową), drugą lekko podpieraj ją pod brzuchem lub przy nasadzie płetw piersiowych.
- Nie poruszaj szczupakiem tam i z powrotem. Zamiast tego utrzymuj go spokojnie w miejscu, pozwalając, by woda naturalnie przepływała przez skrzela.
- Okresowo lekko, ale zdecydowanie dociągaj rybę ogonem do tyłu, by sprowokować ją do delikatnego „kopnięcia” – to dobry trening mięśni przed samodzielnym odpłynięciem.
Machanie rybą do przodu i do tyłu powoduje, że woda wciskana jest w skrzela nie tylko w naturalnym kierunku, ale też odwrotnie. To może uszkadzać delikatne błony i dodatkowo utrudniać oddychanie.
Jak długo prowadzić reanimację?
Czas reanimacji zależy od kilku czynników: temperatury wody, długości holu, miejsca wbicia haków. Ogólnie:
- w zimnej wodzie często wystarczy 20–40 sekund spokojnego potrzymania szczupaka,
- w ciepłej wodzie lub po bardzo długim holu reanimacja może trwać nawet 1–3 minuty.
Moment, w którym można puścić rybę, poznasz po kilku oznakach:
- samodzielnie utrzymuje pozycję poziomą,
- regularnie pracuje pokrywami skrzelowymi,
- zaczyna „wyginać się” i próbować się wyrwać z uchwytu ogona.
Wtedy po prostu luzujesz chwyt – często szczupak od razu odbija w bok lub w głąb. Jeżeli po puszczeniu znowu opada na bok, chwytasz go ponownie i kontynuujesz reanimację. Lepiej poświęcić dodatkowe pół minuty niż zostawić półprzytomną rybę na powierzchni.
Kiedy reanimacja się nie uda?
Zdarzają się sytuacje, gdy mimo starań szczupak nie odzyskuje sił. Najczęstsze przyczyny:
- bardzo głębokie uszkodzenia skrzeli – intensywne krwawienie, ciemna krew wypływająca długotrwale z pyska,
- poważne urazy wewnętrzne (upadek z dużej wysokości na twarde podłoże, przygniecenie w łodzi),
- skrajne wyczerpanie po długim holu w bardzo ciepłej wodzie.
Wtedy nawet kilkunastominutowe „kołysanie” ryby przy brzegu rzadko coś zmieni. Najrozsądniejsze, co można zrobić na przyszłość, to przeanalizować, gdzie popełniono błąd – za lekki sprzęt, zbyt długi hol, brak obcinacza do kotwic, nieprzygotowane miejsce do odhaczania – i następnym razem nie powielać tego scenariusza.
Warunki pogodowe i pora roku a przeżywalność wypuszczanych szczupaków
Upał, niska woda i przyducha
Łowienie w ekstremalnych temperaturach – kiedy odpuścić?
Przy upale szczupak cierpi dużo bardziej niż wielu wędkarzy sądzi. Wysoka temperatura wody (powyżej 22–23°C) oznacza mniej tlenu, gorsze znoszenie holu i bardzo niską przeżywalność ryb wypuszczanych po długiej walce.
Bezpieczniej jest:
- unikanie najgorętszych godzin dnia – łowienie o świcie i po zachodzie daje rybie więcej szans,
- skrócenie holu nawet kosztem urwanych przynęt – mocniejszy kij, solidny przypon, szybkie „dociągnięcie” ryby,
- rezygnacja z łowienia na bardzo płytkich zatokach i odciętych starorzeczach, gdzie woda jest jak zupa i prawie nie ma tlenu.
Jeżeli widzisz na powierzchni ryby duszące się przy brzegu, bąble siarkowodoru po poruszeniu dna czy karpie stojące z pyskiem przy powierzchni – to klasyczny sygnał przyduchy. W takich warunkach każda złowiona i wypuszczona ryba to niemal pewny trup, tylko z opóźnionym zapłonem. Rozsądniej wtedy przerzucić się na inne łowisko lub… odłożyć szczupaka na chłodniejszą porę roku.
Zima, lód i niska temperatura – jak nie zabić ryby mrozem
Chłodna woda jest sprzymierzeńcem szczupaka, ale zimne powietrze i lód już niekoniecznie. Największym wrogiem są wtedy: zamarzające skrzela, uszkodzona śluzówka i kontakt z suchym, zmrożonym podłożem.
Przy łowieniu z lodu i w mroźne dni pomaga kilka prostych zasad:
- ograniczenie kontaktu ryby z powietrzem do absolutnego minimum – żadnych dłuższych sesji zdjęciowych na mrozie,
- brak kładzenia szczupaka na śnieg czy lód – śluzówka zamarza, a mikrouszkodzenia otwierają drogę infekcjom,
- wysuszone dłonie to gorszy chwyt i większe tarcie – lepiej zmoczyć ręce w wodzie przy otworze w lodzie przed złapaniem ryby,
- odhaczanie nad przeręblem – ryba najpierw w wodzie, krótka kontrola, szybkie wypuszczenie z powrotem pod lód.
Przy silnym mrozie każda próba „pokazania” dużego szczupaka na świeżym powietrzu dłużej niż 10–15 sekund kończy się realnym ryzykiem odmrożeń skrzeli i oczu. Ryba może jeszcze odpłynąć energicznie, ale po kilku dniach często wypływa martwa w przeręblach albo przy brzegu.
Wiosenne tarło i okres ochronny – zdrowy rozsądek ponad kalendarz
Nawet jeśli prawo pozwala już łowić szczupaka, realne warunki mogą mówić coś innego. Ryby po tarle są wychudzone, osłabione i podatne na stres. Dodatkowo często trzymają się płytko przy brzegu, gdzie każdy hol to dodatkowe rozjeżdżanie miejsc tarłowych.
Rozsądne podejście do wiosny obejmuje:
- unikanie ostrego „szczupakowego łomotu” pierwszego dnia po zakończeniu okresu ochronnego – presja wtedy jest ogromna, a kondycja ryb słaba,
- rezygnację z łowienia bezpośrednio na tarliskach – podtopione łąki, zalane krzaki w płytkiej wodzie, trzcinowiska po brzegi pełne ikry i narybku,
- jeszcze delikatniejsze obchody z rybą – krótki hol, zero rzucania na suchą trawę, ostrożne podparcie brzucha podczas prezentacji.
Jeśli po zacięciu czujesz, że szczupak jest „jak deska”, niemrawy i wychudzony, a brzuch ma zapadnięty – to klasyczny osobnik po ciężkim tarle. Z takim egzemplarzem trzeba obchodzić się jak z porcelaną, bo każda dodatkowa trauma może być dla niego ostatnia.
Specyfika łowiska – brzeg, łódź, ponton
Łowienie z brzegu – jak przygotować miejsce „lądowania”
Brzeg daje najmniej kontroli nad tym, gdzie skończy ryba. Zanim rzucisz przynętę, dobrze jest „poukładać sobie” scenariusz lądowania. Kilka drobiazgów robi ogromną różnicę:
- znalezienie fragmentu miękkiego, możliwie równego brzegu, gdzie rybę w razie potrzeby można na chwilę osadzić w płytkiej wodzie, a nie na kamieniach,
- podbierak z gumową lub miękką siatką – zawsze rozłożony przed rozpoczęciem łowienia, a nie wtedy, gdy szczupak już szaleje przy brzegu,
- uniknięcie stromych, wysokich skarp – każdy metr wysokości to większa energia upadku, gdy ryba się wyrwie z ręki.
Sprawdzony schemat z brzegu: holujesz rybę do płytkiej zatoczki, prowadzisz głową do podbieraka, odhaczasz w wodzie lub na mokrej macie położonej na brzegu tuż przy linii wody. Gotowe narzędzia leżą obok, a nie w plecaku 10 metrów dalej.
Łódź, ponton, belly boat – inne możliwości, inne zagrożenia
Na wodzie jest wygodniej, ale przybywa kilka pułapek, których z brzegu po prostu nie ma. Najczęstsze problemy to:
- śliska podłoga łodzi – ryba rzucona „na golą blachę” ślizga się, obija o burty i sprzęt,
- płaskie trzymanie dużych ryb za szczękę, bez podparcia – kręgosłup dostaje wtedy w kość przy każdym szarpnięciu,
- bałagan pod nogami – kotwice, noże, przynęty; wystarczy jeden gwałtowny ruch szczupaka i jest krew, i dodatkowy stres.
Dobra praktyka na jednostce pływającej:
- Przed pierwszym rzutem szykujesz podbierak, kładąc go na burcie lub na siedzisku, z obręczą skierowaną na zewnątrz.
- Na dnie łodzi rozkładasz kawałek mokrej maty, gumowy dywanik lub chociaż wilgotny ręcznik – coś, co zabezpieczy śluzówkę, jeśli ryba musi na chwilę poleżeć.
- Dużego szczupaka zawsze podpierasz drugą ręką pod brzuchem – zwłaszcza przy pozowaniu do zdjęcia. Trzymanie „za żuchwę” w poziomie bez podparcia to prosty przepis na uszkodzenie kręgosłupa.
Na pontonie czy belly boacie dochodzi jeszcze mniejsza stabilność. Lepiej od razu ćwiczyć pracę podbierakiem jedną ręką i unikać holowania ryby „na kolana”, gdzie łatwo o przebicie kotwicą pontonu lub własnego uda.
Sprzęt i zestaw pod „no kill” – drobne zmiany, duża różnica
Dobór wędziska i plecionki pod szybki hol
Zbyt delikatny kij i cienka linka to częsty błąd osób, które przechodzą z ultra lightu na drapieżniki. Przy szczupaku celem nie jest kilkunastominutowa walka – im szybciej i pewniej dociągniesz rybę, tym większa jej szansa po wypuszczeniu.
Praktyczne wskazówki:
- kij o akcji zbliżonej do fast, z zapasem mocy w dolniku – pozwala kontrolować rybę, a nie odwrotnie,
- plecionka o średnicy dobranej do wielkości łowionych szczupaków, ale bez paranoicznego „cienienia” – lepiej urwać przynętę niż rybie żuchwę lub skrzela przy przeciąganiu na zbyt słabym zestawie,
- hamulec ustawiony tak, by oddawał linkę przy bardzo mocnych szarpnięciach, ale nie przy każdym ruchu ogona.
Wyjściowy punkt: zestaw, na którym średni szczupak ląduje po kilkudziesięciu sekundach konkretnego holu, a nie po kilkunastu minutach „spaceru” po całym jeziorze.
Przypony, agrafki, kotwice – jak ograniczyć straty
Przypon stalowy lub tytanowy to oczywistość przy szczupaku, ale jego konstrukcja też ma wpływ na przeżywalność wypuszczanych ryb.
- Przypony miękkie (stalowe plecione, tytanowe) mniej „usztywniają” ruch przynęty i rzadziej wbijają się głęboko przy braniu „zza ogona”.
- Krótka agrafka z możliwie małym, ale mocnym zapięciem to mniej metalu w pysku i prostsze odhaczanie.
- Jakość kotwic często jest ważniejsza niż ich wielkość. Dwie solidne, bezzadziorowe kotwice z grubszego drutu wyrządzą mniej szkód niż trzy wiotkie, które się prostują, pękają i rozrywają tkanki.
Dodatkowym rozwiązaniem jest stosowanie stingerów (dodatkowych kotwic na przywieszkach) tak, by główna kotwica znajdowała się bliżej końca przynęty. Szczupak łapiący „z tyłu” częściej zahacza się za zewnętrzne części pyska, a nie głęboko w gardle.
Przynęty mniej inwazyjne – kiedy guma wygrywa z woblerem
W wielu wodach klasyczne woblery z trzema kotwicami robią największy „bałagan” w pysku szczupaka. Wymiana przynęty często wystarczy, żeby zminimalizować rany.
W praktyce dobrze sprawdzają się:
- większe gumy uzbrojone w jedną kotwicę na stingerze lub pojedynczy, mocny hak typu jigowego,
- obrotówki i wahadłówki z pojedynczym hakiem bezzadziorowym zamiast kotwicy – mniej wbitych punktów, łatwiejsze odhaczanie,
- woblery z usuniętą jedną kotwicą i spłaszczonymi zadziorami – kompromis między skutecznością a bezpieczeństwem ryby.
Przy odpowiednim napięciu linki „spinek” wcale nie musi być więcej. Za to widok szczupaka z jedną dziurką po haku, zamiast z rozerwanym podniebieniem, mówi sam za siebie.
Najczęstsze błędy przy wypuszczaniu szczupaka
Błędne chwyty i podnoszenie ryby
Chwyt za skrzela jest skuteczny, ale w nieumiejętnych rękach potrafi zabić więcej ryb niż wszystkie źle dobrane przynęty razem wzięte.
Typowe pomyłki:
- wsadzanie palców między delikatne blaszki skrzelowe, zamiast trzymać się twardych krawędzi pokryw,
- podnoszenie dużego szczupaka pionowo „za żuchwę”, bez podparcia brzucha – rybie wnętrzności i kręgosłup dostają wtedy mocno w kość,
- zaciskanie uchwytu jak imadło – przy gwałtownym szarpnięciu ryba i tak się wyrwie, a pysk zostanie uszkodzony.
Bezpieczniejszy wariant: przy średnich i dużych rybach chwyt za twardą część pokrywy skrzelowej od spodu, palce oparte na wnętrzu pokrywy, ale nie wnikające między blaszki. Druga ręka zawsze podtrzymuje brzuch mniej więcej w jego środku ciężkości. Przy mniejszych szczupakach często wystarcza chwyt „pod brzuch”, bez wkładania ręki w okolice skrzeli.
Kładzenie ryby na suchym podłożu
Piasek, beton, kamienie, sucha trawa – wszystkie te powierzchnie działają jak papier ścierny na śluzówkę i łuski. Po kilku minutach w takim „inkubatorze” ryba może wyglądać na żywą, ale bariera ochronna skóry jest już mocno naruszona.
Lepsze alternatywy:
- mokry podbierak,
- mata karpiowa lub nawet zwykła płachta/śpiwór, ale porządnie zmoczone,
- odhaczenie w wodzie – nawet w gumowcu po kolana da się bezpiecznie wyjąć kotwicę, zamiast targania szczupaka na skarpę.
Jeśli nie masz przy sobie nic, co da się zmoczyć, po prostu nie kładź ryby. Lepsze krótkie przytrzymanie w wodzie przy brzegu i odhaczanie „na klęczkach” niż wygoda kosztem jej skóry.
Zbyt długi „kontakt” ze szczupakiem
Każda dodatkowa czynność to kolejne sekundy stresu: ważenie, mierzenie pięć razy, porównywanie z kijem, poprawianie chwytu do kolejnego zdjęcia. Zamiast celebrować każdy centymetr, lepiej przyjąć prosty schemat:
- Krótki hol, pewny podbierak.
- Szybkie odhaczanie – w razie kłopotów cięcie kotwic, a nie siłowanie się.
- Jeden pomiar (jeśli musisz), kilka sekund zdjęć, powrót do wody.
Najlepszy „patent” na przyspieszenie całej procedury to przygotowanie wszystkiego zanim ryba w ogóle pojawi się przy brzegu. Miarka rozwinięta, aparat odblokowany, narzędzia pod ręką. Wtedy frajda z dużego szczupaka nie stoi w sprzeczności z jego szansą na przeżycie.
Najczęściej zadawane pytania (FAQ)
Jak prawidłowo wypuścić szczupaka, żeby przeżył?
Kluczowe są trzy etapy: szybki, kontrolowany hol, bezpieczne podebranie oraz spokojne odhaczanie i wypuszczenie. Ryby nie męcz zbyt długo, unikaj przeciągania holu dla „lepszej zabawy” i nie wyrywaj jej siłowo w pion.
Po podebraniu trzymaj szczupaka w wodzie lub na mokrej macie/ręczniku, nie na suchym piasku. Używaj długich szczypiec do odhaczania, nie wkładaj palców głęboko w pysk bez doświadczenia i rękawicy. Po odczepieniu potrzymaj rybę chwilę w wodzie przodem do nurtu lub delikatnie ją podtrzymuj, aż sama mocno „odejdzie”.
Ile czasu szczupak może być poza wodą, żeby przeżył?
Im krócej, tym lepiej. Bezpieczną zasadą jest „max tyle, ile Ty potrafisz wstrzymać oddech” – zwykle kilkanaście–kilkadziesiąt sekund. Szczupak wyciągnięty po męczącym holu ma już podniesiony poziom stresu i niedotlenienie, więc każda dodatkowa sekunda na powietrzu pogarsza jego szanse.
Zdjęcia, ważenie i mierzenie zawsze planuj tak, żeby zrobić to jednym, szybkim ciągiem: przynęta out, szybki pomiar nad mokrą matą, jedno–dwa zdjęcia i natychmiast z powrotem do wody. Jeśli widzisz, że ryba jest bardzo zmęczona, odpuść sesję foto.
Czy można podnosić szczupaka za skrzela przy wypuszczaniu?
Chwyt „za skrzela” w nieumiejętnym wydaniu jest jedną z głównych przyczyn śmiertelności szczupaka po wypuszczeniu. Skrzela są ekstremalnie wrażliwe na ucisk, zadrapania i dotyk suchą ręką, a ich uszkodzenie często kończy się śmiercią ryby po pewnym czasie.
Jeśli już stosujesz chwyt pod pokrywę skrzelową, rób to tylko jedną, mokrą dłonią, wchodząc palcami od przodu i pilnując, by nie dotykać czerwonych listków skrzelowych. Drugą ręką zawsze podpieraj brzuch ryby. Nigdy nie wieszaj szczupaka pionowo trzymając wyłącznie za skrzela lub pysk.
Na czym najlepiej położyć szczupaka do odhaczania i zdjęcia?
Najlepszym rozwiązaniem jest mokra mata wędkarska lub chociaż gruby, mokry ręcznik. Taka powierzchnia minimalizuje zdzieranie śluzu, który chroni rybę przed chorobami i infekcjami. Przed położeniem ryby zawsze zmocz matę i ręce.
Unikaj kładzenia szczupaka na suchym piasku, betonie, deskach łodzi czy rozgrzanej trawie. Z pozoru „ładne” zdjęcie na plaży często oznacza poważne uszkodzenia śluzu i oczu oraz przegrzanie ryby, szczególnie latem.
Jak odhaczyć głęboko zapiętego szczupaka z minimalną szkodą?
Do głębokich zacięć konieczne są długie szczypce (20–25 cm) lub pean oraz obcinacz do kotwic. Nie szarp przynętą na siłę i nie „skrótuj” przez skrzela, jeśli nie masz wprawy – łatwo w ten sposób przebić błonę skrzelową lub narządy wewnętrzne.
Jeśli kotwica siedzi w niebezpiecznym miejscu (głęboko w przełyku, blisko skrzeli), często najmniejszym złem jest przecięcie drutu obcinaczem i wyjęcie przynęty w kawałkach, zamiast siłowego wyrywania całości. Lepiej stracić jedną kotwicę niż doprowadzić do krwotoku i śmierci ryby.
Czy duże szczupaki lepiej znoszą wypuszczanie niż małe?
To częsty mit. Duże szczupaki są właśnie bardziej wrażliwe na błędy – mają cięższe ciało, bardziej obciążony kręgosłup i narządy wewnętrzne. Zwisanie dużej ryby pionowo za pysk lub skrzela bardzo łatwo kończy się uszkodzeniem kręgosłupa albo „przemieszczeniem” narządów.
Okazy zawsze podpieraj oburącz: jedna ręka w okolicy głowy (bez miażdżenia skrzeli), druga pod brzuchem, najlepiej nad matą lub wodą. Ogranicz do minimum czas trzymania poza wodą – to właśnie „metrowe” ryby najczęściej padają po cichu po źle przeprowadzonym C&R.
Czy w ciepłej wodzie wypuszczanie szczupaka wygląda inaczej niż w zimnej?
Tak. W ciepłej wodzie (lato, wczesna jesień) szczupak szybciej się męczy, ma wyższy metabolizm i gorzej znosi długi hol. Wysoka temperatura wody oznacza też mniej tlenu, więc ryba po walce jest mocniej niedotleniona.
Latem maksymalnie skracaj hol, nie ciągnij ryby na siłę „do fotki” i unikaj kładzenia na rozgrzanym brzegu. W zimnej wodzie ryba zwykle lepiej znosi hol, ale nadal obowiązuje ta sama zasada: szybko odhaczyć, krótko potrzymać poza wodą i spokojnie zreanimować, aż sama zdecydowanie odpłynie.
Kluczowe obserwacje
- Samo wypuszczenie szczupaka do wody nie gwarantuje jego przeżycia – o losie ryby decyduje sposób holowania, podbierania, odhaczania i wypuszczenia w tych kilku kluczowych minutach.
- Prawidłowe obchodzenie się ze szczupakiem pozwala utrzymać śmiertelność po wypuszczeniu na niskim, jednocyfrowym poziomie, natomiast błędy (długi hol, suche podłoże, brutalne odhaczanie) drastycznie zwiększają liczbę padających ryb.
- Najbardziej wrażliwe elementy organizmu szczupaka to skrzela, śluz na skórze, kręgosłup i narządy wewnętrzne oraz układ krążenia i oddechowy – ich uszkodzenie lub przeciążenie często prowadzi do późniejszej śmierci ryby.
- Popularne mity („jak odpłynął, to przeżyje”, „duże szczupaki są twarde”, „szybkie zdjęcie nie szkodzi”) są fałszywe i w praktyce usprawiedliwiają zachowania, które realnie zmniejszają przeżywalność wypuszczanych ryb.
- Odpowiedni sprzęt (mocny kij, solidny przypon, dobry kołowrotek) oraz akcesoria do odhaczania (duży podbierak, długie szczypce, obcinacz do kotwic, mata/ręcznik) są niezbędne, aby szybko i bezpiecznie przeprowadzić hol i wypuszczenie.
- Decyzję o tym, czy rybę zabierasz, czy wypuszczasz, należy podjąć jeszcze przed braniem – jasno określone zasady (np. wypuszczanie małych i największych sztuk, rezygnacja z zabierania ryb w upały) pomagają działać spokojnie i w sposób korzystny dla populacji szczupaka.






